Tu jesteś: Strona główna > Aktualności > Aktualność

Mercator Medical, Wideo

02.09.2020

 

Prezes Żyznowski „Inwestorem bez granic” XII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach

Podczas uroczystej gali XII Europejskiego Kongresu Gospodarczego dr Wiesław Żyznowski, prezes i główny akcjonariusz giełdowej spółki Mercator Medical, został uhonorowany tytułem „Inwestor bez granic” za stworzenie globalnie działającej, specjalistycznej i nowoczesnej firmy, działającej w ważnym sektorze współczesnej gospodarki. tl_files/klienci/nowy/Mercator/2.09.2020_MM_2.jpg

- Tylko 10% pracowników zatrudniamy w Polsce, a resztę za granicą. Podobnie jest z inwestycjami. W przypadku sprzedaży Polska odpowiada za 20-25% przychodów, a reszta to rynki eksportowe, zwłaszcza USA. Wyróżnienie pasuje więc do naszego profilu działalności i sprawia mi dużą satysfakcję, że otrzymaliśmy ten tytuł – powiedział Prezes Żyznowski po odebraniu nagrody.

Wcześniej był jednym z panelistów debaty, podczas której został zapytany o protekcjonizm.

- Protekcjonizm podzieliłbym na jawny i ukryty. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy państwa broniły się zatrzymując strategiczne towary na swoich terytoriach w trakcie pandemii. Takimi towarami są na pewno rękawice ochronne i medyczne, którymi się zajmujemy. Z patriotycznego punktu widzenia jest to zasadne, gdybym był decydentem pewnie tak samo bym zrobił, ale długoterminowo dla biznesów to oznacza straty i przerwanie łańcuchów dostaw budowanych często przez dziesięciolecia  i raniące dla państw, które nie mają dostępu do morza, portów i możliwości bezpośredniego importu przy zamkniętych granicach. To przykład protekcjonizmu jawnego. Po prostu zamknięte granice – wskazał szef Mercatora.

- Będąc w tej branży od prawie 30 lat muszę powiedzieć, że przez te dekady mam do czynienia też z protekcjonizmem niejawnym. Różne państwa rozgrywają to tak, że deklarują wolny handel, ale po cichu wspierają swój kapitał narodowy. Nasza branża ukształtowała się pod wpływem protekcjonizmu zwłaszcza jednego państwa – Malezji. Kiedy popyt na rękawice jednorazowe zaczął historycznie mocno wzrastać, przełom lat 80. I 90., to kilka państw azjatyckich miało szansę stać się liderami. Była to Indonezja, Malezja, Tajlandia, pewnie Wietnam, Chiny i Indie. Malezja postanowiła dotować cenę gazu ziemnego. Importowała i importuje gaz po wyższym koszcie, a sprzedaje producentom rękawic taniej. Ponieważ koszt ciepła stanowi ponad 10% kosztu produkcji rękawicy, to mieliśmy do czynienia z sytuacją, że przedsiębiorstwa te tl_files/klienci/nowy/Mercator/2.09.2020_MM_3.jpgbyły silniejsze ekonomicznie. Obecnie w Malezji jest 70% producentów rękawic, w tym najwięksi. Z perspektywy 30 lat można powiedzieć, że Malezja poprzez sprytną, mądrą długookresową politykę dotowania gazu stała się potentatem. Jeśli miałbym wypowiedzieć się oficjalnie jako biznesmen o protekcjonizmie, to odpowiedziałbym, że oczywiście go nie popieram. Tylko że po przecinku dodaję, że nie popieram, jeśli nikt go nie stosuje. Ale że dużo państw stosuje protekcjonizm niejawny, to półoficjalnie powiedziałbym, że niektóre państwa mądrze robią, chroniąc swoje rynki, wspierając swoje przedsiębiorstwa i pozwalając im się rozwinąć na większą skalę. Mam wrażenie, że większość branż tak się rozwinęła, że liderzy mieli ochronę ze strony swoich państw, przynajmniej na początku – podkreślił dr Żyznowski.

- W każdym kraju europejskim można znaleźć nasze rękawice. Państwa w Europie mocno różnią się pod omawianym względem. Niektóre stosują sprytny protekcjonizm, po cichu starają się chronić narodowe przedsiębiorstwa. Na pewno spotkaliście się państwo w prasie z podsumowaniami, że w Polsce autostrady budują firmy tureckie, chińskie, być może malezyjskie czy z Nowej Zelandii, podczas gdy w innych krajach europejskich, szczególnie tych największych, niemożliwe jest, żeby inna firma niż z danego kraju budowała tam autostrady. Mamy więc do czynienia z protekcjonizmem w Europie. Na koniec muszę otwarcie i uczciwie powiedzieć, że Wlk. Brytania faktycznie w biznesie, który się robi, a nie tylko deklaratywnie, jest najmniej protekcjonistycznym krajem z tych dużych – wskazał Prezes Żyznowski, odnosząc się w ostatnim wątku do wcześniejszych słów przedstawiciela brytyjskiego rządu nt. wolnego handlu.

Prezes Żyznowski wypowiedział się również co do wsparcia polskich firm przez państwo czy placówki dyplomatyczne.

- Jeśli chodzi o wsparcie instytucji polskich, to chcielibyśmy korzystać ze wsparcia systemowego. Takiego, które dotyczy rozwiązań podatkowych, finansowych, korporacyjnych, ponieważ jeśli chodzi o pomoc bardziej związaną z kulturą danego kraju, to mówiąc nieskromnie, nasz poziom wiedzy eksperckiej na temat rynków jest tak wysoki, że tak nie da nam się pomóc. Pan prezes z PFR mówił podczas tej dyskusji o wsparciu ekspansji zagraniczne i to jest godne pochwały. Ale to są tl_files/klienci/nowy/Mercator/2.09.2020_MM_4.jpgpojedyncze umowy, a dobrze byłoby, aby nie było ich 6, tylko 60, 600 czy 6.000 rocznie. Będę uczestniczył zaraz w spotkaniu z panem ministrem Kościńskim i jeśli zostanę dopuszczony do głosu, to powiem, co jest wskazane z perspektywy tych 50 czy 100 polskich firm, które działają na większą skalę za granicą. Tak naprawdę Mercator Medical, Selena, Mokate czy TZMO to właściwie wypadki przy pracy w Polsce, bo w Niemczech aktywnych eksporterów i inwestorów zagranicznych jest kilkanaście tysięcy, a w Polsce 50, może 100 firm. Zatem dmuchałbym i chuchał na takie firmy, bo jest ich bardzo niewiele. Te systemowe rozwiązania, o których przedstawiciele rządu mówią, są na pewno wskazane – podkreślił twórca Grupy Mercator Medical.

Prezes Żyznowski został również zapytany o kwestie związane z obszarem kapitału ludzkiego.

- Grupa zatrudnia 1300 osób, z czego w Polsce tylko 150 osób, a reszta to obcokrajowcy. Mamy zasadę, że na miejscu zatrudniamy osoby lokalne. Z jednym wyjątkiem – w Tajlandii, gdzie zatrudniamy około tysiąc osób, połowa to Tajowie, a druga połowa to głównie pracownicy z Birmy. Ale to nie ze względu na koszt pracy, bo jest ten sam, ale z powodu braku siły roboczej w Tajlandii. Nie gramy w ogóle kosztem wynagrodzeń. Natomiast w kluczowi zarządzający to Polacy, w zarządzie też sami Polacy. Pracować w takim zarządzie, złożonym z obcokrajowców, było niezwykle trudno, byłaby to skomplikowana sprawa ze względu na różnice kulturowe. My obecnie jesteśmy takimi przyjaciółmi, tak dobrze się rozumiemy, współbrzmimy mentalnie. W innym składzie to nie działałoby to tak dobrze – powiedział Prezes Żyznowski. 

W naturalny sposób padło wiec pytanie, czy ograniczenia w podróżowaniu nie są tym bardziej uciążliwe dla Grupy Mercator Medical?

- Jestem wniebowzięty, że siedzimy w domu, ponieważ nie tracę czasu na dojazdy, samoloty, hotele. Chyba państwo też tego doświadczacie, że można efektywnie pracować zdalnie. Podróżowałem dużo po świecie i to od dawna. Ale miałem poczucie, że 90% podróży biznesowych to była turystyka biznesowa. To w praktyce właśnie się potwierdza. Biznes funkcjonuje równie dobrze, a wszyscy są mniej zmęczeni. Ta zabawa z ubieraniem się, ze strojeniem, z jechaniem samochodem, z parkingiem, to 25% energii na to idzie, a tak możemy od razu usiąść przed komputerem i pracować – zauważył Prezes Wiesław Żyznowski.

 

 

Wróć

Nasi klienci