Data: 11.06.2014
Miejsce: Łańcut
Temat: Prezentacja Koelner Łańcuckiej Fabryki Śrub po przeprowadzonej głębokiej modernizacji
Rawlplug: Nowe życie fabryki w Łańcucie
Ponad 100 mln zł kosztowały inwestycje, jakie Rawlplug (d. Koelner) przeprowadził w łańcuckim zakładzie. Tylko w ostatnich dwóch latach pochłonęły one około 50 mln zł. Efekt?
– Mamy za sobą olbrzymią modernizację, dzięki której następne 50 lat bez dużych nakładów możemy pracować z dużo wyższą efektywnością niż dotychczas – wyjaśnił Marek Mokot, Dyrektor Zarządzający Koelner Łańcuckiej Fabryki Śrub S.A.
– Jeśli chodzi o kupowane nowe maszyny, to stawiamy na bezkompromisowo na jakość, a nie na cenę – dodał Marek Mokot.
Imponujące liczby
Zakład w Łańcucie to imponujące 23 ha powierzchni, z czego aż 8 ha pod dachem. Produkcja w 2013 roku to 21 tys. ton, z czego już 30% to wyroby niestandardowe, w tym dla branży automotive. Przełożyło się to na 41 mln euro przychodów łańcuckiej fabryki, działającej w ramach Grupy Rawlplug. To polska firma, kontrolowana i zarządzana przez Prezesa Radosława Koelnera, której
niewątpliwym sukcesem było przejęcie znanej na świecie brytyjskiej marki Rawlplug, pioniera branży zamocowań.
– W Łańcucie jako jedyni w Europie prowadzimy pełny przerób stali, od walcówki aż do gotowego wyrobu. Jako jedyni produkujemy też kotwy aż do 300 mm – podkreślił szef łańcuckiej fabryki.
W stosowanym przez zakład procesie kucia na zimno prasy zdecydowanie obniżają koszty produkcji. Duży wzrost efektywności zapewniają nowej generacji maszyny i optymalizacja organizacji pracy.
– Stare maszyny mogły produkować w systemie czterozmianowym 3-5 ton śrub, podczas gdy obecne 12 ton. Jednocześnie kiedyś zatrudnionych było nawet 3 tys. osób, jeszcze w 2007 r. było to ponad 700 osób. Obecnie schodzimy poniżej 500 osób – wyliczał Marek Mokot.
– Co jednak ważne, odchodzą osoby o słabszych kompetencjach, zatrudniamy nowe osoby, zapewniamy podwyżki wynagrodzeń.
Dzięki wzrostowi efektywności znaczenie funduszu płac w kosztach trwale maleje– podkreślił dyrektor fabryki w Łańcucie.
Jakie są plany związane z produkcją?
– Zmierzamy do produkcji 25 tys. ton wyrobów gotowych rocznie, mamy powierzchnię także na dalszy rozwój. Realnie jest to znacznie istotniejsze zwiększenie produkcji niż wynika to z porównania samego tonażu, ponieważ chodzi o na przykład śruby do samochodów, a nie duże elementy dla górnictwa – wytłumaczył Marek Mokot.
Dodał, że już 21 tys. ton produkcji z 2013 roku potwierdziło ogromną skuteczność operacyjną zakładu. Było to bowiem aż 486 mln detali, 3,3 mln pudełek, 43 tys. palet, 7,4 tys. wystawionych faktur i 1,7 tys. transportów, które wyjechały z Łańcuta. Transport materiałów, półproduktów i produktów po terenie fabryki można szacować na 120-140 tys. ton.
Najnowsze technologie
Walcówka składowana jest w magazynie, gdzie znajduje się 1,5-miesięczny zapas surowca (4,5 tys. ton) w formie składu konsygnacyjnego jednej z hut. Następnie przeprowadzany jest proces żarzenia (zwiększa plastyczność) oraz trawienia i ciągnienia (proces niekiedy konieczny więcej niż jeden raz). Kolejnym etapem jest wydział kucia, w ramach którego obecnie pracuje 43 tłoczni
śrub i 7 tłoczni nakrętek, w części najnowsze modele. Co jeszcze widzieli uczestnicy wyjazdu do Łańcuta? M.in. wydział obróbki cieplnej, który wzbogacił się ostatnio w dwie nowe linie hartownicze o przepustowości 1,8 t na godzinę (70 ton na dobę).
– To wielki skok technologiczny, wpływający pozytywnie nie tylko na nasze zdolności produkcyjne, ale pozwalający wyraźnie zmniejszyć koszty poprzez efektywność energetyczną – zauważył Marek Mokot.
Fabryka w Łańcucie może pochwalić się również laboratoriami na najwyższym poziomie – metalograficznym, chemicznym oraz pomiarowym.
– Jako jeden z nielicznym zakładów posiadamy urządzenie do badania współczynnika tarcia, który jest kluczowy dla montażu automatycznego, znanego chociażby z produkcji samochodów – wyjaśnił Marek Mokot.
Zwrócił również uwagę na zaawansowaną logistykę zakładu w Łańcucie, na którą składa się m.in. 10 tys. miejsc paletowych, 1 tys. ton produktów na sprzedaż z magazynu (ewolucja modelu biznesowego) oraz systemy pakowania i etykietowania dostosowane do specyficznych wymagań klientów.
Czas na ocynk płatkowy
Produkty, które wymagały naniesienia powłok, trafiały dotychczas przed procesem pakowania do podwykonawców poza Łańcutem, m.in. w Czechach czy Niemczech. Wkrótce to się zmieni.
– Pod koniec kwietnia podpisaliśmy umowę z Anachrome (Wlk. Brytania), wiodącą firmą w zakresie ocynku płatkowego. Zainwestuje ona około 2,5 mln funtów na terenie zakładu w Łańcucie, dzięki czemu podniesiemy konkurencyjność – kwestia oszczędności na kosztach manipulacji na terenie zakładu, na transporcie i koszcie obróbki. Przejście na ocynk płatkowy z ocynku elektrolitycznego to trend rynkowy, a my dodatkowo uzyskamy skrócenie czasu realizacji zamówień dla klientów. To będzie mariaż
dwóch bardzo dobrych marek (Rawlplug oraz Anachrome) i ich know-how. Dostawa maszyn nastąpi do końca roku, a regularna produkcja rozpocznie się już w styczniu. Moce produkcyjne wyniosą 6 tys. ton rocznie – zakomunikował Dyrektor Mokot.
Rawlplug już w pierwszej lidze
Największe inwestycje Grupa Rawplplug ma już za sobą, dzięki czemu od 2014 roku przynoszą one już wymierne korzyści.
– Na najbliższe 3 lata planujemy w ramach całej Grupy Rawlplug przeznaczać na inwestycje (CAPEX) po około 15 mln zł, z czego po około 10 mln zł w Łańcucie, głównie na obróbkę plastyczną – zapowiedział Piotr Kopydłowski, Członek Zarządu ds. Finansowych Rawlplug S.A.
Zwiedzający zakład w Łańcucie byli pod wrażeniem zmian, jakie nastąpiły tam w ostatnim czasie (mogli porównać najnowsze hale z halami w stanie przed modernizacją). Wśród pytań o tematyce finansowej dominowały te związane z rentownościami czy oceną skali wzrostu wyników w II kwartale (ocena pozytywna).
Analityków i zarządzających oraz media interesowała również kwestia konkurencji z Azji. Przedstawiciele Grupy Rawlplug wyjaśnili, że Grupa nie konkuruje z producentami azjatyckimi, gdyż produkuje bardziej zaawansowane wyroby. Warto jednocześnie zauważyć, że po wprowadzeniu przez UE ceł antydumpingowych na import z Chin, import z Azji wcale nie spadł – jego źródłem stał się Wietnam czy Tajlandia.
– 70% wyrobów w Niemczech pochodzi z importu spoza UE, ale wartościowo to zaledwie 30% rynku – przedstawił
obrazowo sytuację Marek Mokot.
Import z Azji staje się jednocześnie coraz mniej opłacalny.
– Opłaca się nam na miejscu uruchomić produkcję coraz szerszego asortymentu, który do tej pory importowaliśmy – zauważył Dyrektor Mokot.
– Pozyskujemy nowe kontrakty, realizujemy najbardziej zaawansowane projekty. Weszliśmy do pierwszej światowej ligi, gdzie bariery wejścia są wysokie. Mocno rośnie nasz potencjał wzrostu wyników finansowych – podsumował Piotr Kopydłowski.
Prezentacja ze spotkania dostępna jest [TUTAJ]
Fotorelacja z wyjazdu:
